Na rynku gier planszowych nie brakuje abstrakcyjnych tytułów, w których autorzy próbują łączyć proste zasady z rozgrywką, wymagającą odrobiny kombinowania. I trzeba przyznać, że wiele z tych gier odnosi sukces i ma swoich fanów. Taki chociażby Azul czy Ostoja, która z resztą jest jedną z moich ulubionych gier abstrakcyjnych.
A gdzie w tym wszystkim jest INK? To gra logiczna oparta na dopasowywaniu kolorów i budowaniu wzorów. Łączenie plam w odpowiednie kombinacje pozwala aktywować różne bonusy lub ułatwia pozbywanie się kolejnych elementów. Zwycięstwo trafia do osoby, która najlepiej wykorzysta dostępne możliwości i najszybciej opróżni swój zapas kałamarzy. W teorii łatwe, ale w praktyce trzeba się sporo nakombinować, żeby osiągnąć zadowalające efekty.

Rozgrywka
INK jest grą kafelkową z elementami układanki logicznej, takim puzlem przestrzennym. W swojej turze gracz dobiera spośród dostępnych sześciu jedną płytkę atramentu i dokłada do swojego obszaru gry. Każda płytka zawiera różne kolory i kształty plam, które można łączyć z wcześniej położonymi elementami.
Kluczowe znaczenie ma tworzenie większych skupisk tego samego koloru. Takie połączenia pozwalają wykonać dodatkowe akcje, które przyspieszają pozbywanie się kałamarzy lub dają inne drobne przewagi. Celem w grze jest właśnie jak najszybsze pozbycie się kałamarzy, dlatego każdy ruch będziemy optymalizować w kierunku uszczuplenia naszych zasobów.
Musimy przede wszystkim pilnować tego jakie kafle i kolory będą nam najbardziej potrzebne. Ale jeśli wystarczy nam uwagi na śledzenie naszych potrzeb i jednocześnie potrzeb rywali to taki element negatywnej interakcji wprowadzi do gry trochę więcej emocji.

Kafle bonusowe
Tworzenie większych skupisk kolorów (od 4 wzwyż) pozwala wykorzystywać kafle bonusowe, przypisane do konkretnych wartości. To niesamowicie urozmaica rozgrywkę. Kafli jest 12, a w każdej grze wykorzystujemy ich tylko 4. Instrukcja sugeruje, żeby kafle losować, ale my wolimy sami decydować, z którymi chcemy grać.
Jedną z lepszych akcji bonusowych jest możliwość dobrania dowolnego kafla spośród sześciu dostępnych i zachowanie go na później. To pozwala na większą elastyczność i zaplanowanie sobie bardzo korzystanego ruchu. Inną ciekawą akcją jest przesunięcie wybranej płytki z brzegu naszego obrazu w inne miejsce, co pozwoli wpłynąć na układ i niejednokrotnie „naprawić” wcześniejsze błędy lub zapunktować w nowym miejscu.
Są też takie akcje bonusowe, które wprowadzają negatywną interakcję np. poprzez konieczność dobrania przez wszystkich przeciwników kafelków z symbolem „x”, którymi należy zakryć dwa pola na planszy.
W zależności od tego ile chcemy pokombinować i z jaką ekipą gramy, spory wybór kafli bonusowych pozwoli tę rozgrywkę odpowiednio dopasować do naszych potrzeb.

Podsumowanie
INK to ciekawa gra logiczna z bardzo oryginalnym tematem. Dzięki krótkiej rozgrywce i przystępności dobrze sprawdzi się w gronie rodzinnym albo jako szybka gra między bardziej wymagającymi tytułami. Akcje bonusowe wprowadzają sporą elastyczność, pozwalając jednocześnie w pewnym stopniu manewrować poziomem trudności. Podczas pierwszych partii poleca się używanie konkretnego zestawu. W rozgrywkach z młodszymi graczami pokusiłabym się nawet o całkowicie ich pominięcie, z czasem dodając te łatwiejsze do opanowania. W gronie dorosłych można z kolei wykorzystać te, które wprowadzają negatywną interakcję.

⠀
Myślę, że fani gier abstrakcyjnych z chęcią dołączą INk do swojej kolekcji i będą po niego sięgać zamiennie ze wspomnianymi wcześniej grami takimi jak Azul czy Ostoja.
Nie jest to gra, która zrewolucjonizuje gatunek, ale jako estetyczna łamigłówka potrafi dostarczyć sporo satysfakcji. Jeśli lubicie gry oparte na układaniu kafelków i lekkiej taktyce, INK zdecydowanie warto sprawdzić.
wydawnictwo: Rebel
liczba graczy: 1-4
wiek: 8+
czas gry: 30-45 minut
zasady: proste
⠀
Recenzja gry Ink powstała we współpracy z wydawnictwem Rebel.
Treść recenzji to moja prywatna opinia, wydawnictwo nie miało na nią wpływu.

