Jestem wielką fanką szybkich gier karcianych. Między szkołą, pracą i całą masą zajęć dodatkowych, jakie mają moje dzieci, często to tylko właśnie te szybkie gry mają szansę trafić na nasz stół w ciągu tygodnia. Pierwsza Osada obiecuje 20-minutową rozgrywkę i to był jeden z argumentów za tym, aby sprawdzić czy to gra dla nas. Co więcej, gra zdecydowanie wyróżnia się wizualnie. Tym, co od razu rzuca się w oczy jest śliczna oprawa graficzna, która bardzo mi przypomina ilustracje z serii gier Osadnicy (bardzo je lubimy).
Jest jednak pewna kwestia, która nie dawała mi spokoju. Mechanicznie Pierwsza Osada ma wiele wspólnego z tą znaną z gier Ekosystem. Skoro więc jest tak podobna to czy ma szansę wnieść cokolwiek nowego, co nas do niej przekona?

Rozgrywka
Każdy z graczy ma za zadanie stworzyć własną, najlepiej punktującą wyspę, złożoną z siatki szesnastu kart w układzie 4×4. Cała rozgrywka zamknie się w 8 rundach.
W swojej turze wykładamy jedną z dwóch kart trzymanych na ręce i jedną z rynku, tworząc z nich naszą wyspę. Następnie uzupełniamy braki i dociągamy nowe karty. Brzmi prosto, ale to właśnie wybór spośród zaledwie dwóch kart często generuje większe dylematy niż zastanawianie się nad dziesięcioma kartami jednocześnie. Ponadto karty możemy dokładać tylko w taki sposób, aby stykały się przynajmniej jednym z boków do tych, zagranych już wcześniej. To w pewnym stopniu ogranicza nasze możliwości, szczególnie na początku gry.

Najważniejszym elementem, który pozwoli nam zbierać punkty są zależnościach między kartami. Musimy dbać o to, by rolnik sąsiadował z polem, przystań znalazła się na brzegu wyspy, a wieże strażnicze nie stały obok siebie. Kupcy z kolei pozwalają nam zdobyć dodatkowe punkty za odpowiednie zestawienie ich z innymi elementami naszej osady. To sprawia, że musimy myśleć nie tylko o najbliższym ruchu, ale planować kilka tur do przodu, by optymalnie wykorzystać dostępną przestrzeń. Szczególnie, że nie mamy możliwości manipulowania zagranymi już kartami. Raz dołożone, zostają na swoim miejscu już do końca gry.

Jednocześnie gra nie jest przeładowana zasadami. Wręcz przeciwnie, punktacja i zależności między kartami są intuicyjne i można je łatwo zapamiętać. Np. rolnik daje po 1 punkcie za każde sąsiadujące pole (wiadomo, rola to jego zajęcie), a kolejne dokładane karty pól w jednej grupie dają nam fajny mnożnik punktowy (im większe gospodarstwo tym lepiej). Dodatkowy punkt za rolnika wpada, kiedy sąsiaduje on z targiem (ma gdzie sprzedać swoje plony). Jak widzicie, te zależności są takie powiedziałabym, dość oczywiste i dlatego łatwo je zapamiętać.
Dodatkowo wydawnictwo Nasza Księgarnia przygotowało wirtualny kalkulator, umożliwiający sprawne podliczanie punktów. To ogromnie ułatwia i przyspiesza podsumowanie rozgrywki. Kalkulator znajdziecie TUTAJ.

Podsumowanie
Pierwsza Osada to na pewno nie gra dla osób szukających głębokiej strategii czy dużej interakcji między graczami. To raczej spokojne budowanie własnej wyspy, z niewielkimi możliwościami podebrania przeciwnikowi karty z rynku. My lubimy przede wszystkim gry z większą interakcją, których nieodłącznym elementem są emocje. Ale czasem są takie dni, że mamy ochotę sobie usiąść spokojnie nad czymś bardziej relaksującym i zajmującym mało czasu. Wtedy gry takie jak Pierwsza Osada idealnie spełniają nasze potrzeby. Czy trzeba mieć ją w kolekcji? Myślę, że warto mieć choć jedną grę z tego typu mechaniką, ale już niekoniecznie wszystkie. My zostawiliśmy sobie jeden Ekosystem i na razie Osada też zostaje, ale zobaczymy co przyniesie przyszłość.
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
liczba graczy: 2-4
wiek: 8+
czas gry: 20 minut
zasady: bardzo proste
⠀
Recenzja gry Pierwsza Osada powstała we współpracy z wydawnictwem Nasza Księgarnia.
Treść recenzji to moja prywatna opinia, wydawnictwo nie miało na nią wpływu.

