Jeśli jesteście tu już jakiś czas to z pewnością wiecie, że bardzo lubię gry dedukcyjne. Dlatego z ciekawością sięgnęłam po grę Podpalacz, reklamowaną przez wydawnictwo Muduko jako gra detektywistyczna, stworzoną na motywach powieści Wojciecha Chmielarza. To już kolejny tytuł tego wydawnictwa z fabułą, na podstawie powieści. Przyznam szczerze, że sama nie czytałam Podpalacza, nie grałam też w Lipowo. Kto zabił? na podstawie książki Katarzyny Puzyńskiej. Nie mam więc porównania. Skusiła mnie jednak mechanika gry. Wspominałam, że lubię dedukcję? 😉

Zawartość
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to bardzo eleganckie opakowanie zamykane na magnes. To świetne rozwiązanie, bo nic się nie wysypuje i ładnie wygląda na półce.
W środku znajdziemy planszę Warszawy, specjalne zasłonki dla graczy, notesy do zapisywania śladów oraz karty akcji. Sama mapa miasta jest dość prosta, ale dzięki temu czytelna podczas zabawy. Elementy są solidne i estetyczne, choć składane tekturowe radiowozy mogłyby być zastąpione drewnianymi pionkami. Miałam niestety problem z upchnięciem ich do pudełka, a ciągłe składanie i rozkładanie podstawek radiowozów spowodowało, że po kilku takich zabiegach tektura zaczęła się lekko rozwarstwiać. Ostatecznie udało mi się znaleźć sposób na bezpieczne wpasowanie ich w wolną przestrzeń w pudełku, ale wymaga to odrobiny kombinowania z ułożeniem wszystkiego tak, by dla autek wystarczyło miejsca.

Rozgrywka
Podpalacz to gra dla dwóch osób, w której gracze wcielają się w dwie całkowicie różne role. To taka gra w „kotka i myszkę”, w której każda ze stron ma zupełnie inne zadania i możliwości. Bardzo podoba mi się ta asymetryczność. Jeden gracz staje się przestępcą, który chce spalić osiedla i wywołać panikę w mieście. Drugi wciela się w komisarza Mortkę i próbuje przewidzieć ruchy przeciwnika, by go schwytać.
W swoim ruchu gracz korzysta z kart akcji. Mechanizm jest tu bardzo ciekawy: na każdej karcie znajdują się dwa działania. Po wykonaniu jednego z nich, gracz musi obrócić kartę o 180 stopni. To sprawia, że użyta akcja staje się niedostępna, a w jej miejsce pojawia się nowa, z której będzie można skorzystać dopiero w kolejnej turze. Wymusza to planowanie nie tylko bieżącego ruchu, ale i myślenie o tym, co będzie można zrobić za chwilę.
Oprócz standardowych ruchów, obaj gracze mają do dyspozycji karty mobilizacji. To takie „asy w rękawie”, które pozwalają na dodatkowe działania w kluczowych momentach. Podpalacz może dzięki nim stać się nieuchwytny i sprawniej wymykać się z obławy, natomiast komisarz może zarządzić przegrupowanie radiowozów lub przeprowadzić nagłą obławę. Co ważne, te karty są zazwyczaj jednorazowe, choć istnieją sposoby, by je odzyskać.
Kluczowym elementem rozgrywki jest notes i arkusz śledczy. Podpalacz porusza się w tajemnicy, zapisując numery osiedli, na których aktualnie przebywa. Komisarz widzi na planszy jedynie swoje radiowozy i barykady, więc musi uważnie obserwować, gdzie wybuchają pożary, by wydedukować, gdzie ukrywa się jego przeciwnik.
Podpalacz wygrywa, gdy uda mu się spalić 10 osiedli lub gdy poziom paniki na specjalnym torze osiągnie maksymalną wartość. Z kolei komisarz Mortka zwycięży, jeśli dwukrotnie złapie podpalacza lub całkowicie odetnie mu drogę ucieczki, stawiając na drogach żetony barykad.

Dla kogo
Podpalacz to idealna propozycja na wieczór we dwoje. Jeśli lubicie gry dedukcyjne, z blefem, takie przy których trzeba troszkę pokombinować, żeby przechytrzyć przeciwnika, to ten tytuł warto sprawdzić.
Zastanawia mnie natomiast sugerowany przez wydawcę wiek. Raz, że informacja na pudełku 16+ różni się od tej podanej na stronie wydawnictwa, gdzie widnieje 14+. Dwa, że ta granica wieku wydaje się przesadzona. Rozumiem, że kryminał na podstawie którego powstała gra skierowany jest do dorosłych odbiorców lub co najmniej starszych nastolatków. Ale już sama gra nie ma w sobie nic strasznego czy niestosownego, do tego zasady są proste i zrozumiałe dla 10-latka. W ten sposób niepotrzebnie ograniczono grono potencjalnych odbiorców.
Podsumowanie
To, co bardzo mi się spodobało, to niemal całkowity brak losowości. Wygrywa ten, kto lepiej planuje, potrafi logicznie myśleć i przewidywać ruchy przeciwnika. Muszę przyznać, że rozgrywki bywają emocjonujące. Powiedziałabym nawet, że potrafią być stresujące, szczególnie, kiedy gram jako podpalacz, a policja depcze mi po piętach. Ale to taki raczej przyjemny dreszczyk emocji.
Na jedną grę wystarczy sobie zarezerwować około pół godziny. Dzięki temu, że rozgrywki są tak krótkie, często kończą się zamianą ról i rewanżem. Choć są i tacy, którzy upodobali sobie konkretną rolę i za nic nie chcą się zamienić!
wydawnictwo: Muduko
liczba graczy: 2
wiek: 14+
czas gry: 30 minut
zasady: proste
Grę Podpalacz i inne z serii gier z polskimi autorami możecie kupić z 20% rabatem w sklepie Muduko. Promocja trwa do 31 marca.
Recenzja gry Podpalacz powstała we współpracy z wydawnictwem Muduko.
Treść recenzji to moja prywatna opinia, wydawnictwo nie miało na nią wpływu.


1 komentarze
Czuję, że tu zostanę na dłużej.Nieczęsto zdarza mi się wrócić do początku tekstu po przeczytaniu całości – tu wróciłem. Doceniam brak zbędnych ozdobników. Warto mieć taki blog pod ręką, kiedy ma się przesyt informacji, a szuka się czegoś bardziej osobistego ale i konkretnego.