Leśne rozdanie: Dartmoor to nowy, samodzielny tytuł w serii. Gra w dużym stopniu bazuje na pierwowzorze, popularnej karciance Leśne rozdanie, która osiągnęła wielki sukces i doczekała się aż trzech dodatków w języku polskim. Sama nigdy nie maiłam okazji w nią zagrać, a muszę podkreślić że uwielbiam gry karciane, szczególnie takie, które pozwalają na sprytne łączenie kart i tworzenie tzw. kombosów. Dlatego kiedy tylko pojawiło się Dartmoor, postanowiłam nadrobić zaległości i sprawdzić czy gra faktycznie jest tak dobra, jak o niej mówią.

Zawartość
Gra bazuje na kartach, których mamy tu całkiem sporo. Są wśród nich karty terenów i drzew, wokół których będziemy rozbudowywać nasze tableau. Karty jaskiń i spora liczba kart zwierząt i roślin, podzielonych na dwie części w pionie lub poziomie.
Bardzo podoba mi się oprawa graficzna, ilustracje mają trochę surowego klimatu, ale jednocześnie są czytelne i łatwe w odbiorze, podobnie z resztą jak i ikonografia. Dobrze sprawdza się też plansza polany, która w porównaniu do wcześniejszego wydania przeszła lekki liftng, otrzymując wyraźne podziałki oddzielające karty. Dzięki temu jest bardzo pomocna podczas pilnowania limitu kart dostępnych na rynku, co w praktyce usprawnia całą zabawę.
Na stronie wydawcy znajdziemy plik zawierający objaśnienie wszystkich dostępnych w grze kart i ich działania. Z jednej strony to ogromny plus bo nie trzeba się domyślać, jeśli pojawią się jakieś wątpliwości. Z drugiej jednak trochę przeszkadza mi konieczność sięgania po telefon podczas rozgrywki. Rozwiązaniem jest samodzielne wydrukowanie załącznika, ale dużo wygodniej byłoby, gdyby jednak był dołączony do gry.

Rozgrywka
Zasady gry są proste i szybkie do wyjaśnienia, a zależności na kartach intuicyjne, co ułatwia tłumaczenie gry nowym graczom. Rozgrywkę rozpoczynamy mając sześć kart na ręce, w tym drzewa, krzewy, tereny oraz karty z mieszkańcami wrzosowisk, które są dzielone na pół, pionowo lub poziomo. W turze dobiera się dwie karty z talii lub polany, albo zagrywa jedną z ręki, opłacając jej koszt odrzucanymi kartami. W praktyce wchodzimy szybko w rytm, w którym próbujemy zbudować jak najlepiej punktujący ekosystem.
Nowością są poziome karty terenu, które pozwalają na umieszczanie gatunków tylko nad i pod sobą. To drobiazg, ale skutecznie zmienia układ stołu i sposób myślenia o kolejnych ruchach. Z kolei bagna, tworzone dzięki zagrywaniu kart rewersem, potrafią być sprytnym uzupełnieniem układanki. Jaskinie dają asymetryczne warunki startowe, choć podczas naszych partii ich wpływ był raczej subtelny.
⠀

Rdzeń zabawy opiera się na tym, żeby mądrze łączyć gatunki z ich preferowanymi miejscami. Zwierzęta kierują się w stronę drzew i krzewów, ale unikają terenów, na których nie czują się bezpiecznie. W efekcie układanie kart jest trochę łamigłówką, trochę polowaniem na dobre bonusy, a trochę próbą przewidzenia, co może pojawić się na polanie.
W praktyce to w dużej mierze gra pasjansowa, bo każdy buduje swoje tableau. Interakcja pojawia się głównie przy podebraniu komuś potrzebnej karty z polany, ale nie jest to element dominujący. Rozgrywka w większym składzie może się wydłużać i rzeczywiście zdarza się, że chwilę stoimy w miejscu, bo ktoś próbuje policzyć, co najbardziej mu się opłaci. Podliczanie punktów po pierwszych partiach też potrafi być angażujące, ale z czasem robi się to szybciej i nie stanowi problemu.
Co ciekawe, pierwsze Leśne rozdanie doczekało się dedykowanej aplikacji do podliczania punktów, która podobno bardzo ułatwia i przyspiesza sprawę. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mogli liczyć na podobną aplikację dla gry Dartmoor.
Szczegółowe zasady znajdziecie w instrukcji na stronie wydawcy TUTAJ

⠀
Podsumowanie
Zasady gry nie są bardzo skomplikowane, wszelkie wątpliwości dobrze wyjaśnia instrukcja i załącznik z opisem kart. Gra daje dużo satysfakcji z łączenia kart i obserwowania, jak rośnie nasz kawałek wrzosowiska. Wymaga jednak sporo myślenia, kombinowania i częstego przeliczania co najbardziej nam się opłaca. To może czasami prowadzić do zastojów i tym samym wydłużenia się czasu rozgrywki, szczególnie kiedy gramy w pełnym składzie. Dlatego z ciężkim sercem, ale zrezygnowałam z rozgrywek na 5 osób.
Odrobinę problematyczna może być też tzw. stołożerność gry. Rozrost lasu i wrzosowisk zajmuje sporo miejsca. W pięć osób stół szybko zaczyna przypominać mapę przyrodniczą, na której wszystko tętni własnym życiem. Dla niektórych będzie to zaleta, dla innych niekoniecznie, zwłaszcza gdy grasz przy mniejszym blacie.
Z plusów to regrywalność stoi na dobrym poziomie, bo talia jest duża, a różne bonusy prowadzą do innych rozwiązań. To tytuł, który można bez problemu zaproponować mniej doświadczonym graczom. Jednocześnie pozwala na kombinowanie i planowanie nieco dalej niż jeden ruch naprzód, co zadowoli graczy bardziej doświadczonych.
Dartmoor broni się także drobnym walorem edukacyjnym, bo nazwy gatunków i zależności środowiskowe nie są przypadkowe.
Jeśli lubicie tableau building, spokojne układanki i klimat natury, Leśne rozdanie: Dartmoor powinno się u Was odnaleźć bez problemu. Jesli jednak macie już wcześniejszą wersję Leśnego rozdania to nie widzę powodu, aby kupować Dartmoor. Gry są do siebie mechanicznie bardzo podobne i zmiany raczej nie wprowadzają na tyle urozmaicenia, aby odczucia i doświadczenia z rozgrywki jakoś znacząco się różniły.
⠀
wydawnictwo: Rebel
liczba graczy: 2-5
wiek: 10+
czas gry: 60 minut
zasady: proste
⠀
Recenzja gry Leśne rozdanie: Dartmoor powstała we współpracy z wydawnictwem Rebel.
Treść recenzji to moja prywatna opinia, wydawnictwo nie miało na nią wpływu.

